Wadowice

Wadowice

Dojechaliśmy do Zatoru dość szybko, już o 11.00 byliśmy na miejscu. Nie obyło się bez przebojów po drodze. Choroba lokomocyjna moich dzieci jeszcze kilka razy dawała się nam we znaki, leki zupełnie nic nie pomogły. Ale jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, więc nie popsuło nam to humorów. Na miejscu przywitał nas uroczy ośrodek River Park, bardzo miła właścicielka i mnóstwo miejsca dla dzieciaków do zabaw i biegania: bajkowe postacie, pole do minigolfa, klimatyczna karczma i nowiutki, pachnący drewnem domek. Warunki bardzo komfortowe. Zdziwiło mnie jednak to, że gościom ośrodka nie oferuje się nawet zniżek do przyległego do River Parku Zatorlandu, którego atrakcje widoczne są przez drewniany płot ośrodka, więc dzieciaki nalegają żeby skorzystać z jego atrakcji. Pobyt w ośrodku do tanich nie należy, a atrakcje przyległego parku rozrywki (Świat Bajek, Dino Zatorland) kuszą dzieciaki. Na szczęście (dla naszych portfeli) nie było czasu na chodzenie po Zatorlandzie. Odpoczęliśmy dwie godzinki i wyjechaliśmy do Wadowic. Myślę, że Park Antyczny (jedną z atrakcji Zatorlandu) obejrzymy w piątek lub w sobotę, bo wygląda na to, że warto tam zajrzeć.

Do Wadowic dojechaliśmy w 20 minut, żółwim tempem, bo samochodów po drodze było bardzo dużo. Same miasteczko jest urocze w centrum, poza głównym placem niczego szczególnego tam nie ma. Na szczęście nie musieliśmy stać w kolejce do zwiedzania Rodzinnego Domu Jana Pawła II, bo bilet rodzinny kupiliśmy przez internet. Przewodniczka po muzeum była świetnie przygotowana do oprowadzania dzieciaków w wieku szkolnym, więc nasze starszaki słuchały jej bardzo uważnie. Dla Maćka zwiedzanie nie okazało się jednak atrakcyjne, Marcin po pół godziny wyszedł z nim na zewnątrz, po tym jak Młody zaczął odgrywać walkę ze złoczyńcą w papieskiej kuchni 🙂

Podsumowując, myślę, że warto wybrać się tu ze starszymi dziećmi, atrakcje multimedialne są dla nich dość ciekawe i mogą się nawet dowiedzieć czegoś nowego (choć o samym patronie swojej szkoły wiedzą już dość dużo). Po zwiedzaniu muzeum, obowiazkowe kremówki z kawiarni po przeciwnej stronie placu. To miejsce rozsławione przez Jana Pawła II, jednak poza samą lokalizacją, niewiele pozostało pewnie z jej dawnej atrakcyjności. Ale kremówki całkiem smaczne 🙂 Zjedliśmy z Emilem i Maćkiem chodząc po wzniesieniach Beskidu Małego, które otaczają Wadowice. Natalka i Marcin postanowili poczekać na nas w samochodzie, mieli już dość atrakcji tego dnia…

Dodaj komentarz

Zamknij