





ESTA, czyli pozwolenie na wjazd na terytorium USA

Dziś obywatele Polski nie muszą już ubiegać się o wizę by polecieć do USA. Wymagany jest natomiast certyfikat ESTA, który można wypełnić ściągając aplikację ESTA na telefon, lub przez link dostępny na polskiej stronie rządowej gov.pl. Najłatwiej wpisać w wyszukiwarce hasło ESTA i podążać za instrukcjami. UWAGA! Jako pierwsze wyniki wyszukiwania na pewno wyświetlą się sponsorowane strony pośredników, którzy również pomogą wypełnić i złożyć dokument, ale zapłacimy znacznie więcej. Bezpieczniej ściągnąć aplikację ESTA i podążać za instrukcjami aplikacji. Złożenie wniosku ESTA kosztuje obecnie $40, opłatę trzeba uiścić internetowo na końcu procesu składania wniosku. Samo złożenie wniosku wymaga posiadania przy sobie paszportu ważnego przynajmniej pół roku po planowanym powrocie z USA.
Zakwaterowanie.
Zanim dokonamy rezerwacji, warto zastanowić się co jest dla nas istotniejsze – bliskość lotniska, czy bliskość nowojorskich atrakcji. Mnie wydawało się, że bliska odległość od lotniska jest najistotniejsza. Nie była to do końca dobra decyzja. Zarówno nasz przylot jak i odlot z USA był w tak wygodnych godzinach, że spokojnie mogliśmy poświęcić na dojazd na lotnisko więcej czasu. Zamiast tego, zdecydowaliśmy się na przylotniskowy hotel, przez co każdego dnia musieliśmy przekraczać granice stanów (New Jersey i Nowy Jork) drogim międzystanowym transportem, co dodatkowo jeszcze wymagało dość sporo czasu. Lotniskiem ulokowanym najbliżej Manhattanu jest Newark Airport, znajdujące się już niestety w stanie New Jersey, tak samo jak wszystkie przylotniskowe hotele. My zakwaterowaliśmy się w hotelu grupy Hilton (Hampton Inn), z których zdarzało mi się już zatrzymywać w przeszłości, zarówno w Polsce, jak i w USA.
Niestety, ten konkretny w miasteczku Elisabeth przy Newark okazał się najmniej przyjemnym. Sam hotel jest ładny, czysty i dość komfortowo się w nim mieszka, jednak obsługa i udogodnienia pozostawiają wiele do życzenia. Do tego te typowo amerykańskie śniadania: słodkie, sztuczne, kompletnie pozbawione warzyw – nie poprawiły naszego ogólnego wrażenia. Choć wrzucam link, nie polecam tego hotelu z wielu względów, ale nie będę się tutaj rozpisywać, wszystkie trafne opinie można znaleźć na Bookingu 😉
Jego zaletą zdecydowanie jest cena noclegów. Każdy z nas za 4 pełne doby w hotelu ze śniadaniami zapłacił po 1000zł. I to ostatecznie przesądziło o wyborze, bo w momentach wątpliwości szukaliśmy hoteli również na Manhattanie. Niestety, tam najniższe ceny były już niemal dwukrotnie wyższe od hoteli przylotniskowych.
Czym poruszać się po Nowym Jorku?





Co udało nam się zwiedzić w ciągu 4 dni.
1. Centrum handlowe w Elisabeth i obiad w tradycyjnym amerykańskim „diner” ;-)))….




Piszę to trochę żartobliwie, ale choć po przylocie mieliśmy całe pół dnia na zwiedzanie, nie mieliśmy wystarczająco czasu żeby od razu pojechać na Manhattan, dlatego zostaliśmy w Elisabeth i postanowiliśmy poeksplorować pobliskie centrum handlowe Jersey Gardens. Wbrew pozorom wcale nie był to zły pomysł: po pierwsze centrum oferuje szeroki wybór bardzo dobrych sklepów firmowych, oraz mnóstwo możliwości zakupienia nowojorskich pamiątek w dużo niższych cenach niż na Manhattanie, po drugie jest w odległości krótkiego spaceru od przylotniskowych hoteli, a dodatkowo można tam zjeść dość tanio tradycyjnie i „po amerykańsku”. Do samego Newark nie udało nam się dotrzeć, odległości na prawdę nas zaskoczyły i musieliśmy zweryfikować nasze początkowe plany odwiedzenia chociażby grobu Whitney Houston w jej rodzinnym mieście 🙁

2. Okolice hali Madison Square Garden i pierwsze spojrzenie na TE ulice Manhattanu



3. Przeprawa promowa z Whitehall Terminal na Staten Island z kultowym widokiem na Statuę Wolności.






4) Rockefeller Center ze słynnym lodowiskiem, oraz punkty widokowe TOP OF THE ROCK na szczycie budynku – zdecydowanie jedna z najlepszych atrakcji w Nowym Jorku!













5) Times Square i słynne czerwone schody.

6) MJ THE MUSICAL, czyli BROADWAY w najlepszym wydaniu!









7) SPACER PRZEZ CENTRAL PARK ŚLADAMI KEVINA…
Mieliśmy dużo szczęścia, bo swoją obecność przy zwiedzaniu Central Parku zaoferował znajomy jednego z towarzyszących nam w wyprawie kolegów. Czekał na nas przy teatrze i stamtąd poprowadził nas przecinając 7. i 5. Aleję, po drodze mijaliśmy m.in. hotel Plaza, do parku weszliśmu od rogu 5. Alei i 59. Ulicy, a wyszliśmy przy słynnym budynku The Dakota, gdzie kręcono kiedyś „Dziecko Rosemary”, oraz gdzie swoje życie tragicznie zakończył John Lennon…


Po drodze obserwowaliśmy nowojorczyków ślizgajacych się po Wollman Rink, podziwialiśmy panoramę mista za drzewami, pobawiliśmy się na legendarnej karuzeli, w ciszy przespacerowaliśmy okolice Strawberry Fields, wsłucchując się w dźwięki kultowego Imagine, granego przy Imagine Mosaic, miejscu pamięci Lennona. Za życia z okien swojego mieszkania codziennie spoglądał na to miejsce, nie wiedząc, że w hołdzie jemu samemu będą tu kiedyś gromadzili się jego fani, zapalali świece, rzucali kwiaty…
c8942a12-8803-4b91-8461-437b297f034e



8) NA KOLACJI U LADY GAGI

Chyba narażę się fanom Lady Gagi, ale muszę przyznać, ale do restauracji Joanne Trattoria trafiliśmy… przypadkiem. Opuściliśmy Central Park dokładnie przy rogu dzielnicy Lincoln Square, czyli skupisku dość prestiżowych ulic i budynków, a byliśmy już dość głodni. Wiedząc, że restauracje w tej dzielnicy będą raczej ekskluzywne i drogie, szukaliśmy jakiejś niewyszukanej pizzerii. JOANNE z zewnątrz wyglądała swojsko i mniej luksusowo niż pozostałe restauracje tej części Upper West Manhattan, więc weszliśmy z nadzieją, że zjemy nieco taniej. Bardzo szybko dostaliśmy ogromny stół na 10 osób (co, jak później wyczytaliśmy, zwykle graniczy w tym miejscu z cudem) i… rozpoczęliśmy prawdziwą włoską biesiadę! Poczuliśmy się jak w odwiedzinach u włoskiej cioci – pizza wypiekana w blaszkach, domowe pyszne makarony i włoskie desery – nie mogliśmy ograniczyć tego posiłku do jednej pizzy. Jedzenie okazało się pyszne i dopiero pod sam koniec kolacji zwróciliśmy uwagę, że cała restauracja przyozdobiona jest fotografiami Lady Gagi… Nieświadomi niczego dopytaliśmy o to jednego z kelnerów (swoją drogą, obsługa tam była przemiła!), czym wprawiliśmy go początkowo w zakłopotanie (musiał pomyśleć, że robimy sobie żarty), a potem przyprawiliśmy o solidną dawkę śmiechu – przyznał, że pierwszy raz zdarzyło mu się obsługiwać tu gości, którzy nie wiedzą gdzie są ;-))) Podsumowując – to miejsce naprawdę warto odwiedzić, tylko chyba lepiej zamówić wcześniej stolik 😉

9) BROOKLYN BRIDGE & MANHATTAN BRIDGE
Ostatni dzień zwiedzania przeznaczyliśmy na mosty i miejsca z najbardziej 'fotograficznymi” widokami nowojorskiej panoramy. Po śniadaniu udaliśmy się prosto do dzielnicy Dumbo na Brooklynie, gdzie robi się słynne instagramowe fotki w mostem manhattańskim w tle. Okolice Dumbo to brukowane uliczki i budynki magazynowe z czerwonej cegły, ale to co przyciąga tłumy do tego miejsca to piękna kamienista plaża nad East River i widok na wyjątkowa panoramę Nowego Jorku. Poza tym bliskość słynnego Brooklyn Bridge. Nam udało się bez problemu zrobić swoje indywidualne zdjęcia z mostem w tle, bo tego dnia amerykanie obchodzili Presidents’ Day, czyli święto wszystkich amerykańskich prezydentów, obchodzone w każdy trzeci poniedziałek lutego. Idąc z Brooklynu na Manhattan słynnym mostem można w czasie około dwugodzinnego spaceru nacieszyć oczy jednym z najbardziej charakterystycznych widoków, poczuć się przez chwilę pełnoprawnym nowojorczykiem, a przy okazji po drodze kupić pamiątki, obrazy i plakaty oraz piękne szkice panoramy miasta wykonywane na bieżąco przez ulicznych artystów. Warto przeznaczyć na taki spacer przynajmniej 3 godziny by móc bez wyrzutów sumienia przystawać i robić foty również oczami, zatrzymując w ten sposób niezwykłe chwile upajania się dobrze znanymi pięknymi widokami miasta, które znamy z filmów i widokówek…


10) WORLD TRADE CENTER (11/09 Memorial & Museum)
Po opuszczeniu Brooklyn Bridge, udaliśmy się w stronę kompleksu World Trade Center. Był to czas na zadumę, trochę ciszy przy Strefie Zero Światowego Centrum Handlu. Tutaj nie byliśmy w stanie prowadzić już wesołych rozmów. To miejsce obarczone jest tak niewyobrażalną tragedią ludzką, że czuje się to w każdym metrze kwadratowym całego kompleksu. Ludzie chodzą tu w ciszy, zostawiają kwiaty przy tabliczkach z nazwiskami ofiar, patrzą z niedowierzaniem na obie ogromne wyrwy w ziemi, miejsca fundamentów dawnych bliźniaczych wież, stosownie przeobrażone po latach w czarne marmurowe wryte w ziemie pomniki-fontanny. Obok pomnika w miejscu dawnej WTC 1 (wieży północnej) wznosi się dziś sięgający 541 metrów nowy drapacz chmur, najwyższy obecnie budynek w mieście, nazwano go One World Trade Center, w skrócie 1WTC. Jego położenie jest również bardzo symboliczne. Kiedy patrzymy na niego z dołu stojąc przy pomniku, fundamentach dawnej wieży WTC1, wydaje się, że nowy budynek 1WTC nie ma końca i sięga dosłownie nieba.

Będąc w tym miejscu nie sposób nie cofać się pamięcią do wydarzeń z września 2001 roku. Patrząc na gęstą zabudowę wszystkich budynków Manhattanu otaczających Ground Zero można wyobrazić sobie w jakiej pułapce znaleźli się 25 lat temu naoczni świadkowie tych wydarzeń, wśród nich turyści tacy jak my, wielu z nich też spełniało pewnie swoje podróżnicze marzenie, kiedy nagle zostali zmuszeni do ucieczki przed śmiercią w gęstym pyle po zawalonych wieżach, który wypełnił w jednej chwili cały dolny Manhattan….
11) WEST VILLAGE
Na jeden z ostatnich punktów zwiedzania wybraliśmy się, spacerując z Finansowej Dzielnicy, przez luksusowe SoHo pełne drogich butików, do historycznej dzielnicy West Village. To był już spokojny spacer brukowanymi uliczkami i całe sesje zdjęciowe przy charakterystycznych tradycyjnych kamienicach ze schodkami prowadzącymi do ich drzwi wejściowych domów. Ile filmowych scen w takich miejscach widzieliśmy w życiu – trudno zliczyć. Przez chwilę sami czuliśmy się jak bohaterowie amerykańskiego serialu, haha.
12) Little Island
Wisienką na torcie naszej nowojorskiej przygody była wizyta w pięknym parku na wodzie Little Island. Niestety, wieczorową porą nie byliśmy w stanie w pełni nacieszyć się futurystyczną architekturą tego miejsca, ale mogliśmy z wysepki podziwiać nocną panoramę Jersey City po przeciwnej stronie rzeki Hudson.

Choć podczas 5 dni w Nowym Jorku zobaczyliśmy mnóstwo atrakcji, w rezultacie zwiedziliśmy jedynie kawałek Dolnego Manhattanu. Nowy Jork ze wszystkimi swoimi kultowymi dzielnicami to ogromne miasto, na które warto przeznaczyć przynajmniej dwa tygodnie zwiedzania. My je tylko posmakowaliśmy i na pewno wróciliśmy z apetytem na ciąg dalszy…
PODSUMOWANIE KOSZTÓW ( w przeliczeniu na 1 osobę)
wniosek ESTA (autoryzacja podróży do USA, zastępuje dawna wizę)
140zł ($40) (mnie udało się złożyć wniosek przed 30 września, więc płaciłam jeszcze mniejszą cenę, $21)
Loty: Berlin – Newark, Newark – Berlin (United Airlines, bilety kupione przez Lufthansę w aplikacji Lufthansa)
1550zł ($425)
hotel: 4 doby ze śniadaniem (Hampton Inn & Suites By Hilton – Newark Airport Elisabeth)
ok. 1000zł ($265)
Bilet na MJ The Musical (Neil Simon Theatre)
540zł ($150)
Bilety MTA (nowojorskie metro)
64zł ($18)
Bilety NJ Transit (autobus międzystanowy – 4 przejazdy)
120zł ($34)
Bilety Amtrak (pociąg międzystanowy między Newark Penn Station a New York Penn Station – 2 przejazdy)
120zł (2 x $17)
Obiady, kawa, przekąski
ok. 800zł (ok. $220)
Bilety na Rockefeller Center (Top of the Rock Admission, czyli wejście do budynku, zwiedzanie z tarasem widokowym)
210zł ($62)
Nie licząc wina i zakupu pamiątek, razem ta łącznie 5-dniowa wycieczka (wyjechaliśmy do Berlina o 5:00 rano 13.02, wylądowaliśmy z powrotem na lotnisku w Berlinie o 8:00 rano 18.02) kosztowała nas ok. $1250, czyli w przeliczeniu na złotówki – 4500zł/os.
